polowanie na żurawie


Chociaż mój aparat to „grzmot”, wyrabiam sobie nawyk zabierania go gdy tylko opuszczam dom i udaję się choćby na krótką przejażdżkę. W innym wypadku wiele z moich zdjęć nigdy by nie powstało.
Nie miałem złudzeń, że prędzej czy później uda mi się spotkać żurawie. Moje pierwsze spotkanie z tymi ptaszyskami nie wypadło zachęcająco. Całą historię opisałem tutaj.

 
żurawie, cranes

 
Tym razem było o wiele lepiej choć bez rewelacji. Ptaki są bardzo płochliwe. Trafiłem na całą rodzinkę. Podszedłem do nich tak blisko jak mogłem. Zrobiłem też maksymalne zbliżenie na jakie stać było mój aparat. Efekt końcowy jest o wiele lepszy niż ostatnim razem. Jakkolwiek coraz częściej powracają jak bumerang plany odnośnie lepszego obiektywu.

 

 
CRANES_IMG_1123

 

 
CRANES_IMG_1128

 

 
CRANES_IMG_1129

 

 
CRANES_IMG_1130

 

 
CRANES_IMG_1132

 

 
CRANES_IMG_1133

 

 
CRANES_IMG_1134

 

 

Advertisements